Przejdź do głównej zawartości

Nowoczesne pielęgniarstwo


        Nowoczesne pielęgniarstwo. Zastanawiałam się co te słowa oznaczają dla mnie. Jak ja postrzegam ten termin. Wiele osób nie wie, że pielęgniarstwo to nie służba, nie pomoc, a samodzielny zawód z ogromem odpowiedzialności. Krzywdzące są opinie ludzi i to nie głównie starszych, a w każdym wieku, że zajmujemy się tylko zmienianiem pampersów i karmieniem chorych. Czy to komukolwiek ujmuje? Nie. Jednak od razu na starcie ktoś chce nas zrównać z parterem. Chce pokazać, że się nie liczymy, że nie musimy mieć wiedzy. Trudno się więc dziwić, że tak nie wiele osób decyduje się na podjęcie szkoły i rozpoczęcie zawodu.
        Będąc na ostatnim roku studiów, kiedy zdobyłam pracę zawodową w dużym, wojewódzkim szpitalu i zaczęłam zarabiać na siebie, rozmawiałam z moimi koleżankami z liceum. Każda rozpoczęła swoją przyszłość w zawodzie medycznym, jednak na zupełnie innym szczeblu. Pomimo tego, że ja jedna zarabiałam całkiem dobrze, byłam w stanie się utrzymać, ba! nawet kupiłam sobie samochód za własne pieniądze, dziewczyny pytały dlaczego wybrałam ten kierunek? Dlaczego tak zmarnowałam swoją przyszłość, a przecież dobrze się uczyłam, byłam zaradna, mądra. Przykro było mi słuchać jak postrzegają nasz zawód. Jeszcze bardziej było mi przykro, że musiałam tłumaczyć im, jak trudne i wymagające poświęcenia były moje studia.
       Rozpoczęłam pracę w świetnym miejscu. Na początku marzyłam o pracy na pediatrii. Trafiłam na ortopedię. Musiałam nauczyć się wielu rzeczy i uczę się nadal. Pracuje ze starszymi pacjentami, wymagających pomocy przy każdej czynności oraz z młodymi ludźmi, po ciężkich wypadkach. Udzielam wsparcia fizycznego, psychicznego i duchowego. Pilnuję podstawowych parametrów i karmię kilka razy dziennie. Rozpoznaje pierwsze symptomy zawałów, wstrząsów, krwawień z przewodów pokarmowych. Myję pacjentów i przebieram. Zakładam opatrunki i oceniam rany pooperacyjne. Edukuję co mają robić potem. Wspieram, kiedy młoda dziewczyna straci palce u dłoni. Pomagam kiedy starsza Pani nie może utrzymać kubka herbaty w ręce. Chodzę na każdy jeden dzwonek, który czasami włączany jest tylko to, żeby poprawić kołdrę pacjentowi. Toczę krew na ratunek, bo po wypadku młody 18 latek ma krwawienie z powodu wielu urazów. Tłumaczę rodzinie, że to nie moja wina, że pacjent nie został zoperowany. Wspieram pacjentów, którzy boją się zabiegu i znieczulenia. Wzywam lekarzy, bo zauważam, że pacjent ma niepokojące objawy. W międzyczasie dokonuje pomiarów wszystkich parametrów. Prowadzę dokumentację z uwzględnieniem wszystkich czynności jakich dokonałam przy pacjencie, oraz obserwacji. To wszystko dzieje się na jednym dyżurze. Czasami o 2 w nocy. Muszę być w pełni świadoma i trzeźwa. Bo każdy mój błąd, przeoczenie, zbagatelizowanie może okazać się krzywdzące dla pacjenta. I nie ważne, że skończyłam magistra, licencjat, liceum czy szkołę policealną. Jestem pielęgniarką. I jestem z tego dumna.



Komentarze